Kids Lifestyle

Korporacja zamieniona na pieluszki i piski ?

blog maki mon ami

maki 19

Kiedyś marzyłam, o szalonej karierze w międzynarodowej wielkiej korporacji. Uważałam to za nadrzędny i prawie jedyny cel.  Pytana czy chcę mieć dzieci, odpowiadałam, że tak (ale około 30-tego roku życia), bo zawsze czułam ogromny instynkt macierzyński i ciągotę do małych kruszków i tych większych, umiejących prowadzić z człowiekiem niejednokrotnie ciekawą polemikę. Żywym przykładem takiego rezolutnego  i uroczego szkraba jest moja chrześniaczka. Wydawało mi się w wieku 24 lat jestem jeszcze taka młoda, tyle jeszcze muszę osiągnąć bo ukończenie Politechniki plus umiejętności, to bilet do wielkiej kariery. Jednak przyznam, że mój wielki plan pracy w super wielkiej firmie zmienił się, odkąd zaszłam w ciążę i poczułam te pierwsze uroki macierzyństwa. Za to właśnie dziękuję mojemu dziecku. To ono mi pokazało, co to bezwarunkowa miłość, siłę rodziny i największe szczęście i to w czystej postaci i że dotarło do mnie, iż nie będzie nim zatracanie się i wyzucie się z emocji w super wiekim molochu pracowniczym, mogę pracować w dużej grupie. Nie chcę być bezwzględna, tylko konkretna, skrupulatna i rozwiązująca problemy, tak aby były widoczne efekty mojej pracy.

Dziecko nie przekreśla nic, nie zabiera nic, ani nic nie komplikuje, wręcz przeciwnie nadaje życiu prawdziwy sens i siłę, motywację do dalszego rozwoju i pracy. Odkąd zostaje się mamą, wszystko zupełnie się zmienia. Może nie wszystkie kobiety są stworzone do tej roli bądź też nie mają ochoty się jej aż za nadto poświęcić. Doskonale pamiętam te czasy, kiedy to spaliśmy sobie smacznie, do godziny dziewiątej, a nawet dziesiątej. Mogliśmy spontanicznie wyjechać na wakacje w tropiki, a nawet dżunglę. Teraz też to wszystko możemy i nawet więcej, kwestia organizacji. No poza małym wyjątkiem, wylegiwanie się na kanapie pół dnia z książką, czy spanie w weekend do obiadu stało się nierealne. Mimo wszystko, jestem wstanie zrezygnować z tego leżenia do popołudnia, na rzecz wspólnego kotłowania rano w łożku w trójkę i towarzyszącemu temu piskowi. Spokój i relaks zamieniłam na ciągłe piski, krzyki, uśmiechy i łezki..

Właśnie teraz mam idealnie utorowane plany i marzenia na przyszłość. Bo zdradzę wam, że nie pociągają mnie tylko wyścigi po szczeblach kariery w korpo. Ja pragnę dużej, szczęśliwej rodziny oraz domu, który będzie tętnił życiem, bo sama takiego domu nie miałam. Wychowywałam się bez rodzeństwa, byłam tylko ja i Mama, mój Tata umarł tragicznie kiedy miałam 9 lat. Tak bardzo bym chciała, żeby u nas było trochę weselej, głośniej i bardziej tłumnie. Chciałabym być tak dobrą Matką jak moja Mama oraz mieć tyle siły, woli do poświęcenia mimo trudności oraz ogromnego zapału, jak moja kuzynka, matka trójki dzieci.

Potrzebuję pracy statecznej i takiej z której uda mi się wracać do domu o przyzwoitych porach, a może żyć i pracować na własny rachunek. Pamiętam jak byłam chora, kto odbierał mnie z przedszkola czy szkoły, kto przychodził na przedstawienia. Byli to Dziadkowie, my Dziadków nie możemy prosić o pomoc, bo są czynni zawodowo, a mój Mąż tyle pracuje, że to się w głowie nie mieści, taka specyfika pracy. W takim razie ten obowiązek spadł na mnie, jeśli trzeba będzie lecieć po dziecko, które spadło z drzewa, dostało wysypkę. Dobrze by było gdybym wtedy nie była na drugim końcu Polski czy Europy, bo co taki mały biedak zrobi..? Dlatego we wszystkim trzeba zachować złoty i zdrowy umiar jak to mawiali Stoicy. Pracować to ja uwielbiam, ale z umiarem i z pasją to przede wszystkim. Inaczej wypalisz się jak świeczka na cmentarzu i to po niedługim czasie. Niczego nie porzuciłam, nic się nie zmieniło, ale ja się zmieniłam i szukam w życiu złotego umiaru, który daje mi wewnętrzny spokój harmonię i satysfakcję. Od kiedy mam Franka odniosłam dużo więcej sukcesów związanych z pracą. Zostałam doceniona i zauważona. Podjęłam się ambitnych zadań, zrealizowałam plany tak trudne i dalekie, teraz realizuję kolejny i zobaczę dokąd mnie ta przygoda zaprowadzi. Rodzina sprawiła, że żyję i oddycham pełną piersią.

Ważną rzeczą jest dać nowe życie nowemu człowiekowi, ale jest to bardzo odpowiedzialna rola, polega ona na świadomym wychowaniu go na dobrego i ambitnego człowieka oraz zapewnienia mu ciepła rodzinnego do prawidłowego rozwoju . Siła miłości przychodzi sama z czasem. Trzeba się wspierać i motywować wzajemnie. Jeśli dwie odpowiednie osoby się spotkają to cała reszta już musi się udać. Dlatego brniemy z Mężulkiem sobie przez życie tworząc nasz mały własny, wesoły świat.

Po dywagacji na temat życia, zapraszam Was do oglądania Franka pokażemy Wam kilka nowości na rynku, może coś nowego zobaczycie albo i coś Wam się przyda.

*Pościel, kocyk i poduszeczki to owoc współpracy Magdaleny Janowskiej i Dawida Wolińskiego Maki Mon Ami . Mnie najbardziej urzekła kolekcja miś Dawid, ze względu na przyjemny wzór i kolory, ale także ze względu na Franka, który uwielbia, kotki świnki (Peppa) i Misie i to wszelakie. Przeczytawszy z jakich materiałów jest zrobiona, byłam już pewna, że chcę ją zamówić. Pościele były piękne zapakowane w fajne papierowe worki. Jednak czar nie prysnął po wyjęciu z ozdobnych opakowań produktów jak to często ma miejsce. Tutaj wszystko idzie ze sobą w parze również jakość. To są produkty, które posłużą Wam na dłużej i otulą naprawdę miła dla skóry tkaniną do snu.

*Chciałam coś zmienić w pokoju Franka dlatego postanowiłam poszukać czegoś, bardziej nietuzinkowego, było nim gięte łóżko, wykonane z drewna bukowego od Stokke Sleepi. Jest po prostu wspaniałe 🙂 Na uwagę zasługuje fakt, iż jest to  rozwojowe łóżko, które zmienia się wraz ze wzrostem maluszka, od narodzin do około trzeciego roku życia. Później przy użyciu zestawu powiększającego Junior, nawet do dziesiątego roku życia. Powiększając się, płynnie dostosowuje się do rozmiaru i potrzeb dziecka, nie zmieniając swojego unikalnego, przytulnego, owalnego kształtu, przy okazji zajmując mniej niż 200 cm :). Kiedy Franek wpadnie na pomysł wspinania się będę mogła usunąć jeden z boków łóżka, aby dać mu poczucie wolności i niezależności przy jednoczesnym poczuciu bezpieczeństwa:)

*W tym poście znalazł się również akcent modowy, bo skoro nas odwiedzasz i przebrnęłaś przez moją dywagację wyżej, należy Ci się garstka inspiracji. Bluzka i spodenki są od firmy Jeżyk, nie odkryłabym pewniej tej firmy, gdyby nie targi w Gdańsku, gdzie często wystawiają się lokalne firmy, ale jakże dobre i uzdolnione.  To outfit również z urodzin Franka. Uwielbiamy go, bo jest bardzo dobrze uszyty, spodnie mają takie śmieszne wystające ala kieszenie, ale przede wszystkim bawełna jest przemiła w dotyku.

*Nowe zabawki chciałabym tutaj polecieć dwie pozycje, pierwsza to coś dla dziewczynki i chłopca. Edukacyjne kartoniki od Czuczu, to cała kolekcja różnorodnych układanek z kształtami, puzzlami etc. Jedna z lepszych edukacyjnych zabawek z naprawdę małe pieniądze. To dobra alternatywa też na niedrogi, niezobowiązujący prezent dla sąsiada czy znajomych.

*Jak zwykle z pomocą szukania nowej zabawki na urodziny przyszła mi z pomocą Pani Asia z Edukatorek.pl, kochani nie zawsze zakupy ograniczają się do wrzucenia do koszyka i płatności kartką. Czasem można zadzwonić, zapytać o radę kilka takich sklepów znam w Polsce, to jest jeden z nich. Wybraliśmy samochodzik od B.toys z wymienianymi wkładkami do wkrętarki, teraz Franek cały dzień chodzi i rozkręca zabawki, ale także potrafi skręcić i jest to iście fascynujące.

*Coś do wystroju wnętrz, czyli moja ulubiona lampka do pokoiku dziecięcego Miffy.

Zapraszam do obejrzenia całego posta (kliknij continue reading ) 

makimaki maki

misie maki

maki 19

maki 17

maki 16

maki14

maki 13

maki 12

maki 10

edukatorek 5

edukatorek 4

edukatorek3

edukatorek

stylizacja jezyk

czuczu9

czuczu8A gdzie jest Franiu uszko u Misia?czuczu7A pokaż mi oczko Synku? – pokazał 🙂czuczu 6

czuczu 4

maki czuczu 3

maki czuczu2

maki czuczu

maki7

maki6

maki5

maki 4

maki 2

blog maki mon ami

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    Matkabeztabu
    Marzec 9, 2016 at 10:51 am

    Zamiana na mniejsze łóżeczko ? kiedy Franek już chłop 😉 Kasiaaa, oj ..

    • Reply
      Kasia
      Marzec 9, 2016 at 3:08 pm

      Kochana łóżko ma wymiary 124*84 cm nie jest wcale małe a jak wiesz Stokke Sleepi rośnie z dzieckiem do 10 roku życia. Także jak zajdzie potrzeba łóżko rozszerzamy. Cieszę się, że nie umie z niego wyskakiwać. Jeśli poszerzyłabym je teraz zacząłby uciekać, a tak grzecznie zasypia 🙂 gdzieś wyczytałam, że dziecko musi mieć ileś cm luzu i ma znacznie więcej.. więc jest ok :* Masz to łóżeczko ?

      • Reply
        Patrycja
        Marzec 13, 2016 at 12:30 pm

        Ja mam to samo lozeczko tylko inny kolor. Synek jest z listopada 2013 i jest dosc wysoki. Miesci sie bez problemu i uwazam, ze jeszcze dlugo posluzy. My wyjelismy ta przednia czesc, aby mogl sam wchodzic i wychodzic. Balam sie ze bedzie wypadal i zabezpieczylam ta luke niskim ochraniaczem,od miesiaca juz tak ma i jest ok. Oczywisiscie mozna kupic wiekszy materac i lozeczko powiekszyc, ale jesli na swiecie pojawi sie kolejny maluch to on otrzyma malutkie i poreczne sleepi, a Franiu wieksze ‚dorosle’ lozko. Ot cala filozofia:) Pozdrawiam.

  • Reply
    jola
    Marzec 11, 2016 at 10:13 pm

    Piękny pokoik,piękne zdjęcia a maly slodki!!!

  • Zostaw komentarz