Fashion Interior Kids Lifestyle

Podjęłam szokująca decyzję…

DSC_8549aPewnie zastanawiacie się co się za tytułem kryje. Muszę przyznać, że wiele.

Ostatnimi czasy odpoczęłam przez chwilkę od samego bloga, ale i od pisania postów, jednak na social mediach, pozostając ciągle aktywna. Po prawie 4 latach prowadzenia swojej strony, musiałam pozbierać myśli, cała ta zbieranina dotyczyła również mojej pracy zawodowej i życia prywatnego. Ot taki wiosenny refresh nastał w mojej głowie, ale i w życiu. Gdyby nie blog, wszystko potoczyło by się inaczej…

Weszłam w dorosłe życie ze słowami powtarzanymi przez moją Mamę, wręcz wtłaczanymi do mojej świadomości, które niczym mantra odbiły ,co rusz w mojej głowie. Sławna sentencja rodzicielki brzmiała:” Dziecko, Ty musisz się bardzo dobrze wykształcić, żeby w przyszłości mieć z czego żyć, powinnaś skończyć dobre studia, a ja Ci je wybiorę „, „zakazuję Ci tego czy owego, na rzecz tego, co uważam dla Ciebie za najlepsze”. Mamina nakazywała, wybrać studia, które będą konkretne, lekko nietuzinkowe, a w przyszłości pozwolą zarobić na przysłowiowy chleb. Nieważne czy będą mi się podobały czy też nie, bo co może taka 18 latka wiedzieć o życiu. Mama miała plan, wiedziała, że wykazuję pewne cechy, wpychając mnie dodatkowo na politechnikę chciała okrasić moje cechy charakteru szczyptą technicznej wiedzy. Wówczas, miały stanąć przede mną drzwi do kariery szerokim otworem. Moja przyszłość, rysowana przez Maminą wyobraźnię, gdzieś również zaistniała w mojej. Najważniejsza była dla mnie kariera, sukcesy samorealizacja w korpo i wspinanie się po szczeblach kariery. Nie potrafiłam sobie wyobrazić innej przyszłości. Jestem przebojowa, towarzyska, lubię i umiem pracować w zespole, nawet potrafię zarządzać pracą innych, już od czasów studenckich potrafiłam zorganizować grupę ludzi, namówić do pewnych działań nierzadko odnosząc wielki sukces. Na zajęciach praktycznych jeśli czegoś nie znosiłam robić, to tego nie robiłam, dyplomatycznie potrafiłam zaproponować to komuś innemu, zmobilizować grupę projektową z sukcesem dzieląc obowiązki, wymieniając zadania, tak aby każdy robił to co najlepiej umie i najszybciej wykonuje. Te cechy, które posiadałam, rozwijałam przez długie lata w każdym możliwym miejscu. Na samym końcu studiów, zaczęłam pracować w większej firmie, miłam robić jedno, szybko robiłam dużo więcej, bo wszędzie wdrażałam coś, nie lubiłam siedzieć w jednym miejscu, jeśli szef wymagał ode mnie 2 rzeczy, robiłam 3, tak awansowałam, zmieniałam stanowiska i prace…

Na trzecim roku studiów, poczułam jak mocno jestem uwięziona w złotej klatce, którą sama sobie stworzyłam. Studiowałam, brnęłam wciąż dalej i dalej odnosząc sukcesy. Jednak brakowało mi, artyzmu, czegoś mojego, prawdziwej pasji, mojej krainy, czegoś stworzonego od początku do końca. Postanowiłam założyć bloga, jako odskocznię od cyfrowej przestrzeni, to była moje tzw, „dzierganie na drutach”. Myśl o świecie cyferek, a właściwie wzorów, bo wszystko tylko tak się wówczas wyrażało na politechnice i także tłumaczyło. Była to prawdziwa taśma produkcyjna cyfrowych cyborgów, wymieniłam na coś kreatywnego. Siedząc jednego dnia w tzw. szkolnej ławce, powiedziałam do jednej kumpelki z roku, że muszę odnaleźć trochę, natchnienia w życiu, trochę słońca, trochę blasku. Politechnika była jak pokój bez okna, a życiu zawsze powtarzałam, że miejsce, w którym jestem bądź przyjdzie mi pracować, musi mieć okno, choćby najmniejsze..

Tak powstał blog, przylgnął do mnie, realizowałam się tworząc, każdą literę, stronę, zdjęcie. Wbrew wszystkim, po prostu regularnie do niego wracałam, nikt i nic nie było wstanie mnie od niego odciągać. Wpadałam na nowe pomysły, które zaprowadzały mnie zawsze o kawałek dalej, po jakimś czasie okazało się, że znajomi czytają, sąsiedzi, a przypadkowo spotkana osoba na ulicy poprosiła o radę. Zaczęłam rozwijać niegdyś porzuconą i zakopaną pasję do fotografii, parę osób dostrzegło taki czy nie inny talent. Poznałam masę ciekawych ludzi, ja wkręciłam się w ten świat, a on wciągał mnie coraz głębiej..

Tylko jeśli coś kochasz, nie męczy Cię to, chcesz tego, wracasz do tego z przyjemnością taki jest blog, tworzenie czegoś od podstaw, projektowanie wnętrz, wzorów wraz z homestagingiem i cała pracą okołoblogową, w tym wynajdywanie i testowanie rzeczy dla dzieci i pokoików dziecięcych, zestawianie tkanin, doradzanie innym. Nie mówię, że wszystkich moich prac nie lubiłam, wszystkie umiejętności, które nabyłam biorę do walizki i ruszam w przygodę na własny rachunek. Dziś to co robiłam w jednej, drugiej firmie i trzeciej, tego czego nauczyłam się na studiach, na blogu, zabieram do miejsc, do mojego …………Być może kiedyś, znowu będę etatowcem, ale nie dziś, nie teraz. Czy podejmuję ryzyko? Czy się nie boję? Raczej nie, każdy powinien robić to co kocha, to co lubi i w czym czuje się najsilniejszy, tylko tak będzie odnosił sukcesy. Wszystko rozwinęło się na tyle mocno, że musiałam w końcu skręcić w jednym kierunku, tak bym ja była szczęśliwa, moja rodzina.. Nie dało się pracować w 2 miejscach prowadzić bloga, robić zdjęć, projektować w nocy  i być matką… Tej drugiej części nie chciałam porzucić, zapragnęłam rozwinąć jeszcze bardziej. Właśnie powstaje moja firma, mój nowy projekt, o którym opowiem Wam już niebawem…

Hej przygodo!!

Wy też realizujcie swoje pasje, do realizacji tej przygody zachęciło mnie wiele osób, w tym dwie z moich czytelniczek, które też otworzyły firmę Kroomki i Eclectic Living🙂

Stylizacja:

Sukienka: Michael Kors

Naszyjnik: By dziubeka

Zegarek: Luksusowe Zegarki

Torba: Michael Kors

Buty: Stefanel

DSC_8545a DSC_8538a DSC_8533a DSC_8525aDSC_8557aDSC_8514aDSC_8513aDSC_8521aDSC_8522aDSC_8523aDSC_8531aZdjęcia: Aleksandra Graff

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply
    Karolina
    Maj 11, 2016 at 8:59 pm

    Trzymam kciuki!

  • Reply
    Anielove
    Maj 12, 2016 at 6:45 am

    Jak przyjemnie czyta się o sukcesach:) Gratulacje! I mocno ściskam kciuki za dynamiczny rozwój nowego ‚planu’. Tobie na pewno się uda! 🙂 Pozdrawiam

  • Reply
    Simply Divine
    Maj 12, 2016 at 3:26 pm

    Od zawsze pracowałam w banku, ale wydaje mi się, że bardziej byłam tam z uwagi na ludzi, z którymi przyszło mi pracować, niż z samej przyjemności pracy w korporacji. Podobnie, jak Ty dusiłam się w środku, ale cały czas jakiś wewnętrzny głos powtarzał – masz stabilną pracę, dobre zarobki, trzeba pomyśleć o domu i rodzinie. Ja jednak marzyłam o czymś zupełnie innym. Chciałam mieć sklep z artykułami wyposażenia wnętrz. Otaczać się na co dzień pięknymi przedmiotami i spotykać ludzi, dla których urządzanie jest taką samą pasją, jak i dla mnie. Dziś z perspektywy czasu żałuję, ze nie wybrałam studiów architektonicznych, a ekonomię, ale podobno wszystko w życiu jest po coś i wszystko ma swój czas i miejsce na ziemi – więc może i tak miało być. Dziś jestem tu – w moim małym świecie. Przełomem był urlop macierzyński – po którym, postanowiłam nie wracać do korporacji. Mam swój mały sklep – taki, jak chciałam 🙂 Spełniam swoje marzenia. Pewnie jeszcze długa droga przede mną, ale kto nie ryzykuje, ten podobno nie pije szampana 🙂 Powodzenia i 3mam kciuki!!!

  • Reply
    Ola
    Maj 16, 2016 at 7:12 pm

    Powodzenia i super stylizacja;)

  • Reply
    Karolina
    Czerwiec 28, 2016 at 9:51 pm

    Przypadek, czy nie przypadek… To pierwszy raz, kiedy trafiłam na Twojego bloga i czytam post, który mogłabym sama napisać 🙂 No prawie. Ale Mama odgrywałaby w nim taką samą rolę. Właśnie po 10 latach pracy na etacie (w tej samej branży co moja Mama!) złożyłam wypowiedzenie. Rozpoczynam blogowanie i zakładam firmę w skrajnie odmiennej branży niż do tej pory. Tyle we mnie lęku, nadziei i ekscytacji jednocześnie. Jesteś dla mnie inspiracją, zabieram się za czytanie pozostałych postów, tym bardziej, że także jestem mamą dwóch małych urwisów 🙂 Trzymaj za mnie kciuki! Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Zostaw komentarz