Lifestyle Tests

Recenzja: Chanel vs Bourjois

Uwielbiam wypiekane kosmetyki z dwóch powodów, za ich fenomenalną pigmentację i wyjątkową wręcz wydajność. Moja pierwsza styczność z tego typu formułą to róż Bourjois który zakupiłam jeszcze za czasów licealnych i muszę przyznać, że jego ostatki mam jeszcze do dzisiaj. Był to kosmetyk, który mnie nigdy nie zawiódł.
Miał tylko jedną wadę, zamknięcie jego opakowania łamało się podczas pierwszej lepszej styczności z podłogą. Zastanawiacie się pewnie jak to się stało, że znalazłam resztę kosmetyku z liceum? Podczas wykonywania porannego makijażu, podczas którego używam różu Chanel, który niedawno trafił do którejś z Was jako nagroda w konkursie, zaczęłam się zastanawiać co on mi przypomina, resztę historii już znacie 🙂

Chwila, chwila, zastanawiałyście się kiedyś, czemu te dwa produkty są do siebie tak bardzo podobne? Wyobraźcie sobie, że Bourjois jest właścicielem Chanel. Tak, dobrze przeczytałyście, to nie jest pomyłka. Teraz czas na najważniejsze pytanie, czy to są te same produkty w innym opakowaniu? Czy 300% różnicy w cenie jest adekwatne do jakości?

Zapraszam na recenzję porównawczą: Bourjois Pastel Joues i Chanel Joues Contraste.

Cena i opakowanie:
Kupując róż Bourjois po dłuższym czasie byłam miło zaskoczona, ponieważ opakowanie uległo poważnej zmianie, jest teraz zamykane na magnes i dzięki temu trwalsze. W opakowanie wklejone jest lusterko, według mnie za małe aby poprawnie nałożyć kosmetyk, ale idealne by poprawić szminkę na ustach. Cena: 45 zł / 2,5g

Róż Chanel to klasyka sama w sobie, zblaknięta w eleganckim czarnym pudełeczku, wyposażonym w lusterko i pędzelek. Całość zapakowana jest w aksamitny woreczek, dzięki czemu błyszczące opakowanie się nie rysuje, a odczucia płynące z używania są jeszcze bardziej unikalne. Cena: 150 zł / 4g

Zawartość opakowania:
Obydwie firmy wyposażyły swoje produkty w pędzle do ich aplikacji, w Bourjois dołączony pędzelek ma dość dużą powierzchnię „aktywną” i radzi sobie z aplikacją kosmetyku całkiem nieźle, u Chanel pędzelek, według mnie, do nakładania różu absolutnie się nie nadaje. Ja używam go podczas wyjazdów do nakładania rozświetlacza.

Pierwsze doznania:
Chanel wygrywa zapachem, samo otwarcie puzderka powoduje unoszenie się pięknej różanej woni. Jeżeli wśród Czytelniczek są osoby, które nie przepadają za aromatyzowanymi kosmetykami, to trzymajcie się od tego różu z daleka 🙂 Bourjois pachnie nienachalnie, przyjemnie.
Gama kolorystyczna jest niesamowita u obu producentów jest niesamowita, u Bourjois stała i raczej niezmienna, u Chanel pojawiają się edycje limitowane, które są dostępne tylko przez jeden sezon. Znajdziemy tam zarówno pudry rozświetlające jak i różo-brązery.
Zdarza się, że wybierając róż Bourjois z drobinkami, wierzchnia warstwa produktu zawiera same drobinki, trzeba się przez nią przebić, aby dojść do pełnowartościowego kosmetyku, nie zauważyłam tego u Chanel.


Skład:

Uwaga! Nie różni się praktycznie niczym! Tylko pozycją dodatku zapachowego w składzie. U Chanel jest on wyżej, gdyż produkt jest dość silnie perfumowany, u Bourjois niżej, więc także zapach różu jest mniej intensywny.

Podsumowanie:
Według mnie, zarówno stosunkiem jakości do ceny, jak i efektem jaki otrzymujemy na skórze, wygrywa Bourjois. Przy tak szalenie wydajnym kosmetyku nie ma sensu płacić 300% ceny za dodatkowe 1,5g różu i bardziej ekskluzywne opakowanie, zwłaszcza jak lubimy mieć kilka odcieni w swojej kosmetycznej kolekcji.

Przede wszystkim, jest to ten sam kosmetyk w innej szkatułce!

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Draculaura
    Grudzień 28, 2012 at 8:46 pm

    Słyszałam o nich wiele dobrego 🙂

  • Reply
    karolinabendel9
    Styczeń 6, 2013 at 10:47 am

    Uwielbiam róże Bourjois, mam je od zawsze

  • Zostaw komentarz