Fashion

Recenzja: Phyto Huile d’Ales

Każdego roku, przełom sierpnia i września kojarzy mi się dwojako. Po pierwsze, z bezwzględnie odchodzącego lata, obniżającej się temperatury, ale także z chwilą dla siebie, kiedy mogę zadbać o regenerację mojego organizmu.

Moje włosy należą do delikatnych, są skłonne do niekontrolowanego skrętu i mają wysoką porowatość. Z tego względu okres wakacyjny bardzo daje im się we znaki. Kąpiele w słonym morzu, ekspozycja na palące słońce, mimo zbawiennego wpływu na moje samopoczucie, niestety negatywnie wpływa na stan moich włosów. W związku z tym, od zeszłego roku, postanowiłam stosować powakacyjną kurację na włosy, która poprawi ich kondycję.
Nie jestem przywiązana do jednego zestawu kosmetyków do włosów, bardzo często zmieniam, testuje, sprawdzam nowinki. W tym roku wpadła mi w oko francuska firma Phyto, z którą nigdy wcześniej nie miałam styczności. Przed czterdziestoma laty założył ją Patrick Ales, fascynat świata roślin i pielęgnacji włosów. Ma ona w swojej ofercie szeroką gamę produktów, zawierających substancje pochodzenia naturalnego.
Wybierając coś dla siebie zdecydowałam się na głęboko nawilżającą kurację w ampułkach. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak zawartość tych szklanych fiolek przelać prawidłowo na włosy, jednak firma pomyślała o wszystkim, także zacznę od początku.
Co o produkcie pisze producent? 
Prawdziwy eliksir piękności dla włosów suchych i pozbawionych blasku. Natychmiast przywraca włosom piękny wygląd, utracony na skutek działania czynników atmosferycznych lub niewłaściwie dobranej pielęgnacji.
Cena i opakowanie:
Opakowanie ładne, estetyczne. W środku znajdują się dwie tacki z fiolkami, aplikator z atomizerem, oraz gumowa nakładka ułatwiająca przemywanie ampułek bez szkody dla naszych palców 🙂
W środku mamy 5 ampułek po 10 ml, aplikator ma objętość jednej ampułki.
Cena: 50 zł / Op. (Sklep internetowy)
Główne składniki i ich działanie:
  • Olejek rycynowy – pomaga zachować odpowiedni poziom nawilżenia włosów, poprzez wzmocnienie filmu hydrolipidowego oraz keratyny
  • Olejki eteryczne z szałwii, rozmarynu i jałowca – poprawiają kondycję włókien włosa
  • Ekstrakt z cytryny – wygładzenie łusek włosa
  • Hydrolizowane aminokwasy z pszenicy i owsa – rewitalizacja
Pierwsze doznania:
Po otworzeniu opakowania byłam zdziwiona, że olejki nie są lepkie. Pięknie pachną rozmarynem. Łatwo rozpylają się na włosach, niestety, przy mojej długości, preparatu nie wystarczyło na pokrycie całych włosów. Musiałam wybrać na których partiach chcę się skoncentrować. Po aplikacji włosy są tępe. Producent sugeruje trzymanie produktu na głowie przez 15 minut. Ja, pokierowana doświadczeniem, zostawiłam olejek na 2 godziny, gdyż moim włosom wchłonięcie „dobrych rzeczy” zajmuje trochę więcej czasu. Aby ułatwić wnikanie składników głowę owinęłam ciepłym ręcznikiem.
Produkt bardzo łatwo się zmywa, włosy po jego zastosowaniu są bardzo mięsiste i nawilżone, bardzo dobrze się układają. Czujemy, że te dwie godziny nie zostały zmarnowane.
Podsumowanie:
Jest to kuracja która zdecydowanie poprawia kondycję włosa. Nie jest to przereklamowany produkt, który nie robi nic lub okleja włos sylikonami, aby wydawał się gładki.
Po każdym zastosowaniu włosy wyglądają lepiej, efekt utrzymuje się do kolejnej aplikacji. Dla wielbicieli ziołowych zapachów, używanie Phyto będzie rozkoszą.

 

You Might Also Like

Brak komentarzy

  • Reply
    Holly
    Maj 6, 2013 at 1:04 pm

    uwielbiam produkty Phyto 🙂 są świetne

  • Zostaw komentarz