Kids Lifestyle

Stymulowanie dzieci, rozwój -zajęcia dodatkowe. Robimy dobrze czy niszczymy im dzieciństwo?

IMG_2386Angielski, niemiecki, pływanie, gra na fortepianie, a na dokładkę jeszcze balet? Niestety w dzisiejszych czasach rozpiska pojedynczego tygodnia dziecka nie pozostawia luk, jest wypchana po brzegi. Wnioski nasuwają się dwa. Wychowujemy wszechstronie uzdolnionych geniuszy, a może przyszłych pracoholików wręcz frustratów, którzy nie potrafią beztrosko zrelaksować się na wygodnej kanapie, bo przecież grafik mają zapchany, ciągle pozostaje coś do zrobienia ?

 W trójmieście, ale nie tylko, bo pewnie w każdej miejscowości można znaleźć zajęcia, już dla najmłodszych, nawet tych maluchów, które mają zaledwie kilka miesięcy…Takie miejsca mają zapewniać rozwój intelektualny, a także ruchowy od samego początku. Rodzic w końcu może usiąść z założonymi rękoma, nie musi się gimanstykować,wymyślać ciekawych zabaw, a jednoczeście super kształcących bo ktoś zrobi to za niego. Jak się domyślacie takie zajęcia kosztują 20 zl za 45 min, ale i więcej czasem taki miesięczny abonament dochodzi nawet do 190 zł. Nasi rodzice nas tam nie zaprowadzali bo
a) nie było takich miejsc, b) żałowali, c) sami dawali nam ciepło i zabawę, d) dzięki temu, że nie chodziłam na takie coś nie umiem spiewać, ale (tylko/aż) ukończyłam politechnikę i znam tylko dwa języki obce.. piszę, śmiejąc się…

Pamiętam czasy mojego dzieciństwa kiedy wychowywałam się już w Polsce, wcześniej mieszkałam w Niemczech w latach 90’tych różnice były ogromne, sami wiecie, ale teraz nie o tym chcę się rozwodzić:)

Jednak wróćmy do Polski i lat 90 tych. Przypominam sobie jak trudno było mojej Mamie zapisać mnie do szkoły baletowej, dać popróbować mi swoich sił w tenisa do tego wszystkiego trzeba było mieć znajomości i to nie byle jakie i niestety jeszcze pieniądze. Dziś wystarczą już tylko pieniądze, bo ośrodki zabaw dla dzieci same walczą o naszą uwagę i o nasze dziecko!!! Teraz na lekcje gry na pianie czy innym insrumencie można zapisać już… niemowlaka?!?!?!

Stymulowanie dziecka na wszelakie sposoby czyli wpływanie na jego  rozwój to w naszych czasach bardzo trendy hasło. Należy zadać sobie pytanie czy dziecku jest to rzeczywiście potrzebne. Czy musimy je intensywnie stymulować od najmłodszych nie lat, ale już miesięcy, bo niewystymulowane przepadnie w dalszych latach życia nie poradzi sobie gdy osiągnie wiek w którym my teraz jesteśmy?

Wyczytałam na jednej ze stron internetowych wypowiedz eksperta. No to uwaga, uwaga….. Niemowlę wcale nie potrzebuje ani stymulacji do rozwoju, ani towarzystwa rówieśników. Zaskoczeni? No to dalej wyczytałam. Jedyne, czego w tym wieku dzieci potrzebują tak naprawdę, to ciepła Mamy jej obecności i towarzystwa domowników. Wiele Mam popadło w ze skrajności w skrajność,  Mozart, Vivaldi, Chopin nie zastąpi ciepłej „śmierdzącej” piersi. Dobrze jest dziecku puszczać muzykę, wygłupiać się, tańczyć, my tak robimy. Widzę, że Frankowi zaczynają kojarzyć się utwory z wczesnego dzieciństwa jak tylko je słyszy śmieje się od ucha do ucha. Bo pamięta jak przy nich był myty, jak rodzice skakali, tańczyli, głupkowali. Pamięta! Wprost przepada za jednym z utworów, który non stop leciał  w domu, bo nie ukrywając kilka razy trzeba było przećwiczyć nasz układ przed prezentacją na weselu. Myślę, że dla malucha największą frajdą jest, gdy robi coś z rodzicami, a nie w głośnej sali pełnej obcych ludzi. Pamiętam jak udałam się z moim Synem na jedno z takich zajęć muzycznych. Namówiła mnie koleżanka. W głowie zaczęło mi dudnić, przecież nie jestem złą matką, gorszą, ona idzie, syn jej się rozwija, a ja na takie coś nie wpadłam, żeby wyszukać takie zajęcia, ja – mistrz gażdzetów i innowacji…. Wybraliśmy się razem w czwórkę i zgadnijcie co się wydarzyło. Franek wybiegał z kółka, dzieci się kłóciły o zabawki, a on poszedł w cichy kąt bawić się balonem – co nie było celem tych zajęć oczywiście ?! Morał taki, że i ja i on mieliśmy dość.

IMG_2387

Marzenia Dzieci, a może niespełnione ambicje rodziców ?

Ile razy ja to widzę jak rodzice zapisują dzieci na dodatkowe zajęcia, spełniając swoje pragnienia i ambicje z dzieciństwa co najgorsze przelewają ten balast psychiczny na swoje dziecko..

Przykładów możemy mnożyć. A dam Wam coś z naszej rodziny, żeby było personalnie ! Moja teściowa kobieta utalentowana, gra również na fortepianie, ma niesamowity słuch i wrażliwość, a talent odziedziczyła po ojcu. Miała trójkę dzieci, pomyśłała, że skoro dziadek grał, ona gra, to dzieci na 100% mają taką potrzebę i talent. Zamówiła mistrza, który miał uczyć gry na pianinie. Zaczęła od najstarszego – czyli mojego męża. On uciekał pod fortepian, protestował, jego siostra Maja powtórzyła schemat działań swojego Brata. Trzeciemu dziecku dali spokój.. i co ten ostatni został pianistą… hahaha sam w wieku nastu lat usiadł, wręcz rwał się do grania. Dzisiaj to talent jakich szukać, wybitny. I co nie uczyli go od urodzenia….?! Nie chodził do szkół muzycznych od urodzenia !!!

Także jeśli Mamy wybierają się na zajęcia dodatkowe, to robią to dla siebie, żeby wyjść z domu nie oszaleć,zaczerpnąć swieżego powietrza, zamienić kilka słów z kimś innym. Po porodzie polecam wybrać się z dzieckiem na fitness z maluchem, na których można zrzucić zbędne kilogramy po ciąży. Znam dwa typy zajęć. Na pierwszych z nich dziecko leży obok, bądź w rogu sali, a mama wygina się w esy floresy w rytm muzyki. Drugi typ to taki który umożliwia ćwiczyć z dzieckiem czyli wtedy zajęcia siłowe wykonujemy z maluchem, a on stanowi obciążenie zamiast hantelek.

Znam matki, które zapisują swoje dzieci na tyle rzeczy, że w głowie tego sama pomieścić nie mogę. Takie dziecko nie ma czasu na nic. Z jednych zajęć jeździ na kolejne. Potem oczywiście czekają lekcje, które odrabiaja do godziny 22. Gdzie tu czas na odpoczynek, zwykłe dzieciństwo. Często takie dziecko jest przemęczone tymi zajęciami, a potem ma wręcz wstręt do tańca, grania czy rzeźbienia.

Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem przeciwnikiem dodatkowych zajęć wręcz przeciwnie. Ale z umiarem rozwagą i zachowaniem wolnego czasu i dzieciństwa naszych dzieci. Z zadbaniem o więzi i czas spędzony z rodzicami.

Ze skrajności w skrajność. Znałam kiedyś takiego chłopaka, który mówiąc prawie przez łzy opowiadał, że rodzice nie zainwestowali w niego. Nie mógł rozwinąć żadnych hobby, poznać czegoś nowego, bo rodzice po prostu o tym nie pomyśleli. Nie uważali to za ważne by gdzieś posłać swoje dziecko.. Wyrósł na zdolnego chłopaka, ale lekkiego frustrata bez pasji…

Reasumując musi być zachowana proporcja: czas na naukę, na relaks, a nie tylko stymulowanie, stymulowanie, stymulowanie. Niestety niektórzy rodzice nie chcą przyjąć tego do wiadomości. Nie poświęcają dziecku wystarczającej ilości czasu, bo to wymaga od nich dużo pracy i cierpliwości, czasami ogranicza możliwości zarobkowe bądź wolne chwile. Wówczas zapełniają dzieciom czas różnymi zajęciami dodatkowymi, to trochę jakby stosowali zastępcze rodzicielstwo. Dzieci muszą być zadbane emocjonalnie, potrzebują kontaktu z rodzicami. Jeśli im to damy, same zadbają o swój rozwój, znajdą rzeczy, które ich interesują. Pamiętam jak postępowała moja Mama, pozwała mi na wszystko i do niczego nie zmuszała. Zaskoczona była tylko jak załatwiła mi lekcje na „kibordzie”, a facet wybiegł po 30 minutach wymachująć rękoma, że córka podziękowała grzecznie, bo chce iść do koleżanki potanczyć i  lepiej konstruować kolejny dom w Simsach. Nie miała pretensji, że zrezygnowałam, że nie byłam zainteresowana.

Nie traktuj dziecka jak małej małpki

Dodatkowe zajęcia dają też oczywiście dziecku wiele dobrego. Musi być tylko spełnionych kilka warunków. Maluch powinien:

*być starszy niż 3 lata, (balet dla 2,5 latki – to nonsens)

*być gotowy na zawieranie znajomości z rówieśnikami

*musi te zajęcia polubić, interesować się nimi, z przyjemnością na nie chodzić

*ma prawo stacić zainteresowanie zajęciami i zakończyć uczęszczanie na nie!!!

Przez pierwsze lata dziecka są najważniejsze, musimy przy nim po prostu być i poznawać je. W ten sposób sami zobaczymy, co nasze dziecko lubi i czym się interesuje. Warto zaufać maluszkowi i  dać mu trochę  swobody. Rodzice są tacy niepewni, traktują dzieci trochę jak małe małpki, które gdy im się nie zaplanuje całego dnia, to na pewno zmarnują ten czas. Więcej zaufania i zdrowego rozsądku! Zachowajcie zdrowy umiar.

Wtedy dziecko może naprawdę korzystać z dobrodziejstw jakimi są zajęcia dodatkowe – bez presji, że musi je lubić, bo rodzic się obrazi. I wtedy może się okazać, że to naprawdę fajna zabawa!

– Dodatkowe zajęcia stwarzają pole do zawarcia nowych znajomości, przyjaźni, uczą organizacji czasu, planowania, bycia punktualnym, poszerzają horyzonty i dają szanse sprawdzenia się w innych dziedzinach, niż te które odbywają się w szkole.

Bądź spostrzegawcza, zauważ, że może dziać się coś złego?

Nawet, jeśli nasze dziecko jest samymi zajęciami zachwycone, to musimy być przygotowani na to, że pojawią się w każdej chwili inne problemy. – Trzeba przede wszystkim z troską obserwować swoje dziecko i zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli płacze, trzeba się na spokojnie zastanowić, dlaczego tak jest? Może nie potrafi włączyć się do grupy, a może opiekun nie umie dotrzeć do naszego dziecka. Tak czy inaczej trzeba wtedy interweniować. Jeśli każdemu wyjściu na te ćwiczenia towarzyszy płacz dziecka, to trzeba z nimi najzwyczajniej w świecie skończyć. Rodzice często zapominają o bardzo ważnej rzeczy.  Dziecko musi mieć szansę się trochę ponudzić. Porobić coś nieracjonalnego, poleżeć i popatrzeć w jeden punkt na ścianie. Musi mieć czas dla siebie. To jest warunek tego, żeby później miało ochotę na naukę i inne aktywności i rozwijało prawidło swoją kreatywność.

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Natalia
    Listopad 9, 2015 at 5:13 pm

    Błąd się wkradł 20 zł za 45min a nie 45h. Ale post trafiony w samo sedno.

  • Reply
    Kasia
    Listopad 11, 2015 at 1:53 pm

    Dziękuję :*

  • Zostaw komentarz